Dieta, ODCHUDZANIE silna wola i inne słabości

Dieta, nie ma znaczenia czy odchudzająca, czy bezglutenowa, czy bezcukrowa czy oczyszczająca – każda z nich wymaga tzw. wyrzeczeń. Mamy w głowie różne kłamstwa, natłuczone przez reklamy, kulturę i babcię Jadzię, że cukier trzeba jeść bo żywi się nim mózg. Dlatego często usprawiedliwiamy swoje wybory żywieniowe, podpierając się zasłyszanymi sloganami po to tylko, żeby nie musieć używać czegoś, czego używanie bardzo boli i nadwyręża.

Mózgu.

Trzymanie się zasad, szczególnie w przypadku jedzenia, dosłownie obciąża mózg. Długotrwałe odmawianie sobie męczy głowę! I są na to dowody… Dlatego nic dziwnego że po kilku dniach rygoru dietetycznego zaczynasz się łamać. W dzisiejszym artykule odchudzanie silna wola i słabość do … zwykłego życia.

Całe życie działamy w oparciu o określone wzorce. Częściowo, w oparciu o naturalny rytm dnia organizmu, a częściowo, w oparciu o to co robią inni i co „jest zachowaniem przyjętym w naszej kulturze”. I o ile to, co robimy w oparciu o naturalny rytm organizmu (robimy się senni wieczorem, głodni po kilku godzinach od ostatniego posiłku) jest dla nas zazwyczaj dobre (o ile nie wpadniemy w jakieś zawirowania hormonalne), to już to, co jest przyjęte w naszej kulturze, niekoniecznie jest dla nas dobre.

I to jest lipa. Szczególnie w momencie, gdy jest to komercyjna, zachodnia kultura, którą już przyjmujemy jako naszą. Bo jest fajna. Pełna dogadzania sobie, kolorowa, krzykliwa i nie pozwala nam zajrzeć w głąb siebie. A tam w głębi najczęściej siedzi stłamszona, nieszczęśliwa osóbka, którą ucisza się drobnymi prezentami i powierzchownymi przyjemnościami.

kawa-hashimoto

Lodami. Wyjściem na kawę i ciastko z przyjaciółką.

Kupieniem sukienki. Spędzeniem popołudnia na forum dla chorych na choroby których nie da się zdiagnozować
(uff, moje problemy to przy tym nic).

Oglądaniem kilku seriali pod rząd. Chodzeniem po sklepach bez konkretnego celu.

itakdalejitakdalej. sama wiesz jak jest. Schematyczne przyjemności.


Ogólnie, do głowy wstawia nam się gotowe schematy – widzimy je setki razy w TV, teraz w internecie, na jutubie, na serwisie plotkowym, w gazecie i na plakacie.

Ogólnie schemat jest taki – powinnaś dużo mieć żeby móc dużo wydawać i kupować sobie ładne rzeczy, lub nosy, lub prasować w klinice cellulity. Ale spokojnie! Jeśli jesteś loozerką, czyli pracujesz na etacie zamiast mieć bogatego męża, lub – co gorsza – siedzisz w domu i nicnierobisz, to dla Ciebie też jest dobry schemat działania!
Kupuj tanie buty przez internet. Możesz je zwracać milion razy. Przecież każda kobieta uwielbia szpilki, no weś, kup se! Co sobie będziesz żałować, innym wolno a Tobie nie? Pociesz się batonikiem. Kosztuje tylko 1,99, a Ty przez kilka minut będziesz otulona czekoladową zmysłowością, osłodzona lepką karmelowością i zaskoczona chrupką wafelkowością.

Nie,

Nie, nie kupuj trampek w ramach opozycji do szpilek Labotę. To też pieprzony schemat.


Takich schematów jest cała masa. Wiele z nich wiąże się właśnie z jedzeniem (napędzają je koncerny spożywcze), wiele z nich z ubraniami (musisz być modna, na czasie, dbać o siebie – przemysł tekstylny) – ogólnie wszystko sprowadza się do jednego – schematy produkują firmy, które chcą nam coś wcisnąć. 

Kawa, ciastko, piwo, wino, kasza eko sreko bio, kłinoa, wszystkie cuda tego świata.


Ale Ty musisz sobie odmawiać tych wszystkich rzeczy. Biedna. Jednych dlatego, że Cię nie stać (szpilki Labotę), innych dlatego, że tuczą (ciasteczko do kawki), jeszcze innych dlatego, że wiesz, że robią raka (papieroski). I tak sobie odmawiasz i odmawiasz, a wszyscy mówią – no kup se, jesteś tego warta przecież!! 

I chuj no. I już nie możesz. Nie możesz tego znieść, że sobie odmawiasz i odmawiasz i w końcu się łamiesz. Pijesz gotową latte z lodówki. Jesz ciastko z koleżanką. Ileż można?? Ileż można mówić nie i wychodzić na dziwaka?

Siła woli boli. Naprawdę, działanie wbrew schematom, utartym ścieżkom które media dają nam gotowe, podane na talerzu, chodzenie własnymi ścieżkami, dążenie, szukanie i wyznaczanie własnych ścieżek, własnych, świadomych wyborów jest bardzo trudne.television-107414


Fakt jest taki, że nasz mózg nie lubi, gdy nie robimy tego co wszyscy.

Przeprowadzono kiedyś badanie, w którym grupie osób kazano odmawiać sobie przez jakiś czas (krótki, bodajże 2 godziny) zjedzenia słodkości, które leżały przed nimi na stole. Uczestnikom udało się powstrzymać od zjedzenia przysmaków, jednak gdy chwilę później musieli oni rozwiązywać łamigłówki, ich wyniki były znacznie gorsze od wyników drugiej grupy, nie wystawionej na „pokuszenie” łakoci. Badanie opisuje prof. Zimbardo w jednej ze swoich książek „Pscyhologia – kluczowe koncepcje”.

A więc – dosłownie – odmawianie sobie zjedzenia czegoś, osłabia nasze zdolności intelektualne przez jakiś czas. Siła woli Boli. I dlatego nasz mózg wcale nie współpracuje, jeśli chodzi o dietę, przynajmniej na początku. Z czasem, gdy świadomie zauważamy pozytywne efekty, wszystko staje się prostsze, szczególnie gdy obcięcie toksycznych pokarmów też zaczyna nam prostować psychikę, ale początki mogą być trudne.

Przygotuj się na to.


Trzymajcie się cieplutko dziewczynki <3!

ixon, xoxo


Wszystkie eksperymenty opisane na blogu zostały przetestowane na zwierzętach; Hashipoczwary biorące w nim udział znacznie ucierpiały. Autorka nie bierze odpowiedzialności za efekty uboczne stosowania zaleceń, w szczególności na stan Waszych Haszipoczwarek.


twitter haszimoto hashimoto pinterest hashimoto haszimoto facebook haszimoto

INNE SOCZYSTE ARTYKUŁYjakie przekąski na dieciemuesli owsianka dieta

5 myśli nt. „Dieta, ODCHUDZANIE silna wola i inne słabości

  1. iga Autor wpisu

    BooNoBooo dzięki za czujność !!! przepraszam, kliknęłam enter i był falstart 😀
    Więcej się to nie powtórzy, promisuję <3

    Odpowiedz
  2. mwisniewska

    Tiaa… żyje z tym paskudztwem już ładnych parę lat. Do tego mam insulinooporność. W końcu udało się .Schudłam! Pojechałam na wakacje. Mało jadłam ( i pamiętając o zasadach!); dużo chodziłam, naprawdę dużo. Po 14 dniach przybyło mi 2 kg. Załamka. Badania, endokrynolog: oo, TSH podskoczyło, to dlatego…
    No i po cholerę mi silna wola?

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      Hej 🙂 Myślę że 2 kg to kosmetyczna sprawa, problem pojawia się gdy tyjesz 10, 20 kg… Mi się to właśnie przydarzyło, więc może dlatego patrzę innym okiem i wiem, ze w TAAAKIEJ walce siła woli to duża sprawa, szczególnie gdy pojawia się myślenie typu „skoro i tak jestem tłustą lochą, to po co się starać??”.
      Druga sprawa – pamiętaj, że prócz haszi i insulinooporności jest jeszcze mnóstwo innych chorób, które bardzo chętnie się przyplączą, jeśli odpuścisz 🙁 sama wiesz, że haszi lubi przyciągać inne shity. Dlatego 2 kg i wahania TSH to drobne zaburzenia, a dbać trzeba o siebie CAŁY CZAS, żeby trzymać się w najlepszej formie, w jakiej tylko można. O, po to Ci silna wola 😉
      Całuję i życzę zdrówka, gratulacje zrzucenia wagi – z 2 kg szybciutko się uporasz 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *