Mam poczucie winy i mam ochotę przepraszać, że żyję – też tak masz?

Jestem tak beznadziejna, że wręcz żal jest mi ludzi, którzy muszą na mnie patrzeć.
Ani myślę znaleźć sobie chłopaka, a gdy już taki się znajdzie, zachowuję się jak idiotka, by szybko zrozumiał, z kim ma doczynienia. Z zerem. Rozmemlanym flakiem. Dziewuchą bez gustu i z cellulitem.
Mam poczucie winy, za tych wszystkich ludzi, których skrzywdziłam własną obecnością.
Obywatele tego świata, czy wybaczycie mi moją beznadziejność?
Lekki wpis o nielekkim poczuciu winy, które kąsa w tyłek bezlitośnie.

Dziewczyna, którą poznałam, mówiła dość cicho i wydawała się bardzo skrępowana. Choć, może się mylę? Może głośno się smiała, czasami wręcz idiotycznie, by udowodnić, jak bardzo jej to wszystko wisi?
No, nieważne.
Ta dziewczyna ciągle widziała wokół siebie piękniejsze koleżanki, z ciekawym życiem, a zazdrość aż ściskała jej dupkę – też chciałaby tak żyć. Też chciałaby, żeby jej życie było ciekawe, barwne, żeby ładni chłopcy brali ją na randkę, lub bogaty mąż podrzucał do biura limuzyną.
Wieczory spędza przed kompem, obserwując życie znajomych przez fejsa, obśmiewając lub zazdroszcząc, w zależności od nastroju.
Czasami wrzuci też coś od siebie, fotkę z dziwnej perspektywy, lub z wycieczki. Czasami symuluje normalność, w realu i w necie.

Ta sama dziewczyna, kładąc się co wieczór do łóżka, myślała o tych wszystkich głupich komentarzach, które powiedziała w ciągu dnia, o tych wszystkich faux pas, które popełniła, o tych wszystkich plotkach, których wcale nie chciała powtarzać, ale jakoś tak wyszło, że poszło. Ta sama dziewczyna była chronicznie smutna. Smutna jak muszka owocówka topiąca się w szklance soku pomarańczowego. Bardzo, naprawdę bardzo smutna.

Mam poczucie winy, ale to ja byłam tą dziewczyną.

Depresja robi coś takiego dziwnego z głową, że czujesz się nic nie warta. Tak bardzo nic nie warta, że wręcz żal Ci ludzi wokół, że muszą się z Tobą zadawać.
Analizujesz każde swoje najmniejsze potknięcie, by później godzinami ganić się za to w głowie, a czasami też i karać. Wyładowujesz się na bogu ducha winnych ludziach, a gdy doprowadzisz ich ostatecznie do szału – dla Ciebie jest to tylko potwierdzenie. Nikt Cię nie lubi, taka jesteś beznadziejna.


 

Przepraszam, że żyję – czyli 4 oznaki, że Twoje poczucie winy jest spowodowane zaniżonym poczuciem własnej wartości,
a nie realną sytuacją:

  • Mam poczucie winy, że nie spełniam wymagań otoczenia. A czy Ty jesteś wypchanym zwierzątkiem, żeby podobać się zwiedzającym? Otoczenie może sobie wymagać, ale fakt jest taki, że to Twoje życie i Ty powinnaś czuć się w nim komfortowo. Zarówno w sprawach edukacji, jak i wyglądu, hobby czy liczby rozwodów. Warto jest podejść z szacunkiem do oczekiwań innych, bo często są one budujące, jednak najwięcej powinnaś oczekiwać od siebie Ty sama, i to te oczekiwania powinnaś spełniać priorytetowo.
  • Mam poczucie winy za to, jak wyglądam. Postrzeganie własnego ciała w obecnych czasach jest trudną sprawą. Wszyscy wokół oczekują, że kobieta ma być szczupła, jędrna i gładka, ale ciało to narzędzie, a nie cel sam w sobie. Dlatego rób wszystko, by zachować swoją skóro-norkę w dobrym stanie, takim, który pozwoli Ci realizować marzenia, odkrywać, kreować i działać. Jeśli ktoś chce popatrzeć na idealne ciało, może wybrać się do muzeum (z rzeźbami gołych babek).
  •  Mam poczucie winy, że nie wykorzystuję dobrze swojego potencjału, tkwię w martwym punkcie i się marnuję. Dlaczego nie mogę zrobić kroku wprzód, skoro jestem dobra? Zastanów się, co hamuje Twoje działania.
  • Mam poczucie winy, bo nie potrafię zerwać z nałogiem. Rozważ, komu zależy na Twoim zdrowiu? Może Twoja motywacja do porzucenia nałogu jest zbyt niska, bo tak naprawdę nie jest to Twój cel, lecz kogoś innego? Może boisz się porzucić rytuał, bo pozostanie… pustka? Pamiętaj, że każdą pustkę da się wypełnić czymś znacznie lepszym. Więcej o motywacji – tutaj.

 

Bardzo Was dziewczyny przepraszam. Wstrętnie obgadałam w tym blogu samą siebie sprzed lat, ale musiałam. Czułabym się jeszcze bardziej winna, gdybym przemilczała swoją parszywą historię. Żal mi Was, że musiałyście to czytać.


ixon,xoxo


Wszystkie eksperymenty opisane na blogu zostały przetestowane na zwierzętach; Hashipoczwary biorące w nim udział znacznie ucierpiały. Autorka nie bierze odpowiedzialności za efekty uboczne stosowania zaleceń, w szczególności na stan Waszych Haszipoczwarek.

facebook haszimototwitter haszimoto hashimotopinterest hashimoto haszimoto

INNE SOCZYSTE ARTYKUŁY

comfort food hashimoto BED

ćwiczenia trening sport aktywność hashimoto tarczycy

ćwiczenia trening sport aktywność hashimoto tarczycy

post dieta hashimoto

dieta bezglutenowa hashimoto sekrety

dieta bezglutenowa hashimoto sekrety

depresja w hashimoto

brak sily i motywacji

brak sily i motywacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *