GLUTEN A DEPRESJA – CZYLI JAK BUŁA MIAŻDŻY TWOJĄ PSYCHIKĘ?

Depresje są bardzo różne – kwadratowe i podłużne. Niektóre depresje wmawiają Ci, że masz pić winko w każdy weekend, z czasem również w piątki, i czwartki, a czasami nawet poniedziałki i wtorki. Niektóre depresje mówią Ci, że jesteś brzydka, stara albo do dupy, a czasami słyszysz w swojej głowie wszystkie te czułe określenia. Depresja w hashimoto ma swojego dobrego kumpla, który nazywa się Bajzel w głowie, który aktywnie stymuluje Twój mózg do rozpiździeju w życiu, mieszkaniu, związkach, diecie i porach snu. Moja depresja mówiła mi jeszcze, że jestem bardzo, bardzo smutna i samotna, a na te dwie rzeczy może pomóc mi tylko jedno – pulchna, glutowa buła z dżemorem. Ewentualnie czekolada, a na deser miska makaronu z cukrem i masłem. Zgadnij, czy po takiej terapii cukrowo-glutenowej czułam się mniej samotna i mniej smutna?

Nie. Po bułach, makaronach, naleśniczkach i kluseczkach byłam w jeszcze większej dupie psychicznej. Dlaczego? Dziś już wiem. Bo stan zapalny w organizmie dosłownie upośledza mózg, a to prowadzi do depresji.

O majgod madafaka ale szambo. Gluten a depresja …

Pamiętam jak często mając depresję łaknęłam glutenowego jedzenia, mocno węglowodanowego, tak jakbym chciała sobie walnąć strzał cukrowy, insulinowy haj. Dobrze też pamiętam, jak taka micha węglowodanów się kończyła – moja depresja z dnia na dzień pogłębiała się jeszcze bardziej, byłam smutna do szpiku kości. Brak motywacji do czegokolwiek, ciągle myśli “na chuj to robię, i tak w końcu umrę“ i tego typu przyjemne historie.


Gluten a depresja – moja historia.

Gdy tylko udało mi się trwale zmienić swój sposób odżywiania, jakieś cztery lata temu, odkąd zaczęłam świadomie unikać glutowych, przetworzonych produktów, nagle moja głowa zaczęła samoistnie czyścić się ze złych, depresyjnych myśli. Wracały coraz rzadziej i rzadziej, ale jednak od czasu do czasu wsadzały moją głowę w szambo.

Zaczęłam to rozkminiać – kiedy to się dzieje, z czym to może mieć związek? Że rano budzę się pełna dobrego humoru i wewnętrznej radości, a nagle, o czternastej dostaję strzał smutku i w głowie zaczynają się kłębić lotne gówna, rozbryzgujące się po ściankach czaszki? Myśli typu “jesteś beznadziejna, wszyscy inni są dalej niż Ty”, i taki nagły odpływ energii, dosłownie w ciągu kilkunastu minut?


depresja gluten

Historia pewnego artykułu – gluten a depresja czyli degeneracja mózgu

I wiecie co, pewnego razu mnie olśniło. Buła. Moją depresyjną bombą w głowie jest buła! Czasami też ciastko, pizza, drożdżówka lub tort na imieninach u cioci. Możesz wierzyć lub nie, może zupełnie nie wiesz o czym mówię, ale założę się, że nie jestem jedyna. Szczególnie że kilka tygodni po tym odkryciu natknęłam się na
artykuł gościa, który jest lekarzem i pisze o tym wprost – gluten zaostrza stany zapalne w organizmie, stany zapalne których przy hashimoto i tak jest już sporo, a stan zapalny oznacza degenerację mózgu. Degeneracja mózgu to z kolei postępujące zmiany, które bezpośrednio wpływają na naszą kondycję psychiczną i fizyczną – czyli brak energii, depresja, myśli kompulsywno – impulsywne, chorobliwa prokrastynacja, zaniżone poczucie własnej wartości. O takich tam pierdołach jak rozwój innych chorób autoimmunologicznych, otyłość czy cukrzyca – nawet nie wspomnę.

Podsumowując – cool story bro.

Jeśli uda mi si odnaleźć ten artykuł, oczywiście wrzucę na fejsa.
Gdy połączyłam wnioski z tego artykułu z moimi własnymi doświadczeniami, wszystko stało się jasne. Gluten, który wznieca stan zapalny w moim ciele, w jakiś sposób działa na mój mózg tak, że ten łapie niskich lotów flow, a ja zaczynam brodzić policzkiem po szambie gównianych myśli.

Nie uda Ci się.

Jesteś gruba i masz już zmarszczki, a jeszcze nawet nie zeszły Ci przyszcze.

Zastanów się nad tym, gdy następnym razem wpieprzysz sobie bułę z dżemorem.


W następny piątek artykuł – DIETA PRZECIWZAPALNA, CZYLI JAK WALCZYĆ O DOBRY HUMOR – wszystko o wpływie syfiatej diety glutenowej na Twoje życie.


  • Pamiętaj o najważniejszym – sposób odżywiania i dieta są bezpośrednio ze sobą powiązane – to co w siebie wrzucasz wpływa na to, co dzieje się w Twojej głowie! Gluten a depresja – to ciągle niestety temat tabu, zagłuszany przez producentów zbożowego jedzenia…

 

Zdrówka ?!!!
ixon, xoxo


Wszystkie eksperymenty opisane na blogu zostały przetestowane na zwierzętach; Hashipoczwary biorące w nim udział znacznie ucierpiały. Autorka nie bierze odpowiedzialności za efekty uboczne stosowania zaleceń, w szczególności na stan Waszych Haszipoczwarek.


twitter haszimoto hashimoto pinterest hashimoto haszimoto facebook haszimoto

INNE SOCZYSTE ARTYKUŁY

dieta bezglutenowa bezglutowa

dieta bezglutenowa bezglutowa

muesli owsianka dieta

samoakceptacja

samoakceptacja

 

hashimoto-syrop glukozowo fruktozowyfit produkty

 

7 myśli nt. „GLUTEN A DEPRESJA – CZYLI JAK BUŁA MIAŻDŻY TWOJĄ PSYCHIKĘ?

  1. Kasia

    Przyznam, że trochę się w tym wszystkim gubię. Niby mówią, że wszystkie objawy hashimoto powodowane są przez niedoczynność, ewentualnie nadczynność tarczycy. Zgodnie z tym, skoro tsh mam nadal w normie, nigdy nie musiałam łykać na to piguł, to nie powinnam odczuwać żadnych objawów choroby. Dobrze kombinuję?
    A z drugiej strony jest spory nacisk na to, żeby eliminować gluten, nabiał, cukier itd.
    Czy jeśli tsh mam dobre (2 lata temu 3,2, obecnie bez leków 1,79) to mogę odczuwać objawy choroby i w związku z tym wykopać gluten z życia, żeby odczuć poprawę? Jestem naprawdę zdezorientowana, bo nie wiem czy mogę uznać, że moje problemy z mięśniami to efekt hashimoto, czy jednak szukać przyczyny gdzie indziej.

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      Kasia, wszystko zależy od tego jak się czujesz. Tzn. wedle tego, co przeczytałam w książkach nt chemii żywienia i jej wpływu na organizm, nawet najzdrowszy człowiek nie powinien żywić się szajsem, bo jego zdrowie szybko się skończy. Natomiast dla osób z jakimikolwiek zaburzeniami, najważniejszą sprawą jest odpowiednia, odżywcza dieta. Hashimoto to ciężka choroba, bo nieleczona prowadzi do zmian metabolicznych, ciężkiej depresji, chorób serca i cukrzycy. Ja, pomimo kilku dobrych lat jedzenia hormo i teoretycznie pięknych wyników, miałam ciągłe problemy z mięśniami, słabą skórę, wypadające włosy i powracającą depresję. Dopiero dieta, wykluczenie lwiej części gównianego jedzenia, odwróciło moje życie o 180 stopni. Jestem osobą bardzo niewielkiej wiary, dlatego to nie efekt placebo – to najzwyczajniejsza w świecie chemia żywności i jej wpływ na zdrowie. Także, wybór należy do CIebie, ale wg mnie warto spróbować – dzień bez buły to żadna tragedia, gdy tryskasz energią, nie czujesz bólu i masz świetny humor 🙂

      Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      Dzięki! takie wpisy jak Twój niesamowicie mnie motywują do dalszego pisania, bardzo, bardzo dziękuję i ZDRÓWKA!! Ściskam!

      Odpowiedz
      1. Ewa G.

        pisz pisz nie przestawaj! oprócz nie jedzenia białej buły Twój styl pisania powoduje dobry nastrój 🙂

        Odpowiedz
  2. PM

    Ależ głupoty, normalnie jakieś apogeum najazdu na gluten ;D
    Kobieto, to że Tobie gluten szkodzi nie oznacza, że gluten czy węgle są złem wcielonym, powiem wiecej – produkty z glutenem są obecne w mojej diecie codziennie i to właśnie po tych posiłkach mam najlepszy humor, najwięcej energii, czuje się po prostu dobrze, zdrowo.
    Ludzie od setek lat jedzą gluten, nabiał, i co? dożywają zdrowej starości, mają świetną sylwetkę, wyniki sportowe oraz zdrowotne – bo prowadzą zdrowy tryb życia, odżywiają się zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem (gdzie eliminowanie glutenu wcale NIE jest konieczne) są aktywni.
    Rozumiem, że haszi to nic fajnego, ale demonizowanie glutenu, laktozy, słodzików itd to bzdura, nie mierz wszystkich jedną miarą.

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      Hej PM, miło że piszesz o swoich wątpliwościach 🙂 Nie wiem czy jesteś chłopcem czy dziewczynką, ale skoro tytułujesz mnie kobietą, to pewnie jesteś chłopcem – dlatego będę się do Ciebie zwracać jak do mężczyzny. A więc po kolei:
      – nigdy nie napisałam tu na blogu, że węgle są złe – co więcej, przeważają w mojej diecie (warzywa, owoce, kasze) i do tego zachęcam czytelników;
      – laktoza – nigdy nie pisałam tu na blogu, że laktoza jest zła dla wszystkich … też nigdy nie zniechęcałam do jej jedzenia;
      – słodziki – jeśli uważasz, że słodziki są dobre, to wymień choć jeden, który nie ma udowodnionych negatywnych skutków zdrowotnych. może aspartam, ten od raku mózgu? czy ksylitol, robiony z kukurydzy na skalę przemysłową? Sam podkreślasz fakt, że dobre pokrarmy to takie, które ludzie jedzą od setek lat – a więc sam instynktownie czujesz, że nowe pokarmy, powstałe 30 lat temu, nie są dostatecznie przetestowane, ich wpływ na zdrowie jest ciągle niejasny;
      – ludzie od setek lat jedzą gluten – zrobię na ten temat wpis wkrótce, dlaczego gluten kiedyś był spoko a teraz nie. Ale w skrócie – kiedyś zboża nie były modyfikowane, więc było w nich bardzo mało glutenu, który faktycznie w tak niewielkich stężeniach nie robił krzywdy. Dziś, nie dość że stężenie glutenu już w samym zbożu jest zwiększone o kilkaset %, to dodatkowo jest on stosowany w piekarniach, w celu wypieczenia bardziej jędrnego chleba. Także – tak samo jak mało toksyn robi małą krzywdę, dużo toksyn robi dużą krzywdę, dlatego kiedyś ludzie znosili gluten, a dziś już niezbyt, poza tym środowisko jest niewyobrażalnie bardziej skażone dziś niż wtedy, ciężej jest nam dzisiaj radzić sobie ze stresem spowodowanym toksynami;
      – nabiał ludzie jedli i jedzą – choć ja nie straszę nabiałem, jednak powiedz – czy naprawdę nie widzisz różnicy między serem z krowy a serem z biedronki :)? Sam przyznasz, że jest różnica.
      czytając Twój komentarz mam wrażenie, że masz przesyt czytania propagandowych blogów, które zachęcają do odstawienia wszystkiego i żywienia się energią słoneczną. Ale ja się od tego odcinam, dlatego bardzo często podkreślam że w diecie najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ własnego ciała i potrzeb, a nie diety typu „poniedziałek, 8 rano, 100 g tego”. Nie każdy ma takie szczęście, odnależć odpowiednia dla siebie dietę – dlatego niektórzy latami twkią w kłamliwych przekonaniach, nie zdając sobie sprawy z tego, jaką robią sobie krzywdę.
      Piszesz: „…bo prowadzą zdrowy tryb życia, odżywiają się zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem (gdzie eliminowanie glutenu wcale NIE jest konieczne) są aktywni” – DOKŁADNIE, to samo podkreślam w moich wpisach! eliminowanie glutenu nie jest konieczne, jeśli komuś służy, ale eliminowanie przetworzonych buł – jest dobre dla wszystkich, bez wyjątku!
      Pozdrawiam gorąco!
      ixon

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *