Błonnik w odchudzaniu – wymiata śmieci, odchudza czy może…? Fakty i mity.

Owsianka na śniadanie zapewni Ci dobre sranie.

Tak mówią w reklamach, posługując się trawiennym językiem typu “lepszy metabolizm“, “regularne wypróżnienia” i “szybsza przemiana materii“. Ale wszystkie wiemy o co chodzi. O sranie.
A dokładniej, o sranie w banie.

Pełnoziarniste… pełne witamin i mikroelementów… kupa błonnika co wymiata jelita niczym miotełka, a do tego jeszcze owocki suszone, zdrowe… Gdy z tego bełkotu odejmiesz marketing words, zostaje tylko jedno – kupa. Więc dlaczego wszyscy trąbią, że tak ważny jest błonnik w odchudzaniu?

Miałam kiedyś taki okres w życiu, okres fascynacji błonnikiem. Wyobrażałam sobie, że ta cudowna “rzecz“ wymiata z mojego organizmu złogi, toksyny i tłuszcz (z ud). Później okres fascynacji zamienił się w okres obserwacji – dlaczego wmawia nam się, że im więcej tym lepiej, że czyści, że wypełnia żołądek na tydzień? A potem dowiedziałam się, że prócz strasznych złogów i toksyn, wymiata też witaminy i minerały. I taka jest niestety prawda, błonnik to nie żaden dietetyczny cudotwórca, który zatka Cie na 10 godzin i wymiecie toksyny. Trochę zatka przytka, trochę wymiecie wartościowych składników, trochę bezwartościowych. Taki ten nasz polski błonnik…..

Czym jest błonnik?

Błonnik pokarmowy to ogólna nazwa substancji, składających się głównie z celulozy, pektyn, lignin i gum roślinnych. Najważniejszą cechą błonnika jest fakt, że go nie trawimy – stąd określenia typu “wymiata jelita niczym miotełka“, wypełnia na dłużej, itd. To fakt, potwierdzony badaniami, że dieta bogata w błonnik pomaga ograniczyć gwałtowne wahania cukru we krwi, wspomaga rozwój wartościowej flory bakteryjnej w jelitach, reguluje wypróżnienia (pozytywnie – jeśli zapewniamy sobie dostateczną ilość wody, negatywnie – czyli powoduje zatwardzenia – gdy pijemy zbyt mało wody).

Gdzie znajdziemy błonnik?
W pokarmach roślinnych – a więc owoce, warzywa, strączki, orzechy, zboża.
Gdzie nie znajdziemy błonnika? W pokarmie odzwierzęcym – mleku, jajkach, mięsie, rybach, oraz tłuszczowych – olejach, masłach, oliwach.

To jeść błonnik czy nie jeść?
Jeść – błonnik ukryty w warzywach i owocach. Zdrowa dieta, oparta na wartościowych produktach roślinnych, zapewni Ci dostateczną ilość błonnika, a dodatkowo nawilży Cię od wewnątrz – warzywa bogate w wodę znacznie lepiej nawadniają organizm niż czysta woda. Błonnik w odchudzaniu jest o tyle istotny, że rozsądny proces zrzucania wagi zazwyczaj polega na prostej diecie bezglutowej, lecz nie sam błonnik jest w tym momencie najważniejszy.

auć! UWAŻAJ!
Producenci bardzo często kuszą błonnikiem – np. producenci płatków śniadaniowych, bułeczek, makaronów itp. Dopisek “zawiera aż 2 g błonnika!“ ma być dla Ciebie synonimem “jest zdrowe, pomaga się wysrać i na pewno pozwoli mi schudnąć!“ – lecz w rzeczywistości, sam dodatek błonnika nie sprawi, że dany produkt jest wartościowy, odżywczy i że pomaga zrzucić nadprogramowy fat! Pamiętaj, że sprytni producenci żywności dobrze wiedzą, jak opchnąć Ci glutowe jedzenie pod przykrywką eco food….

hashimoto blonnik dieta

Gdzie najczęściej możemy dać się oszukać – czyli chwyt marketingowy błonnik w odchudzaniu…

  • Muesli egzotyczne – szybkie, tanie i pożywne.
    Muesli ze sklepu – nawet takie w białym, matowym opakowanku, z dopiskami fit, dieta i energia – pełne jest cukru i syropu glukozowo fruktozowego (takie cudo, o którym więcej piszę tutaj). Takie muesli to total syf spod lodówki, który rozwala jelita. Cukier i syrop glukozowo-fruktozowy absolutnie nie dodają energii, lecz bardzo szybko zamieniają się w tłuszcz, a ten odkłada się zazwyczaj w okolicach brzucha i narządów wewnętrznych.
    Cukier wznieca stany zapalne, dlatego jest szczególnie niebezpieczny i niewskazany w diecie osób chorujących na tarczycę. Hashimoto to przewlekłe stany zapalne, więc dieta bogata w cukier będzie pogłębiała upośledzenie funkcji tarczycy.
  • Makarony
    Nie daj się oszukać, że makaron o karmelowym zabarwieniu jest zdrowszy, bo z pełniejszego przemiału i bardziej fit. Makaron to makaron – przetworzona papra, najczęściej bezwartościowa. W dodatku, sprytni producenci, którzy podchwycili modę na pełnoziarniste – często barwią makarony karmelem lub innymi barwnikami, tak by przypominał on zdrowszą wersję białego. Dodatkowo, cena takiego makaronu podniesiona jest czterokrotnie – a Ty już dałaś się nabrać, że “lepsze jedzenie musi więcej kosztować“. Nie musi, choć może – ale nie w przypadku barwionych makaronów.
  • Wafle ryżowe
    Wysoko przetworzony produkt, absolutnie bezwartościowy, w dodatku bardzo kaloryczny – 100 gr to ok. 380 kcal, czyli tyle co 1,5 pączka. Wafle mogą sobie mieć nawet i pińcet procent błonnika, co nie zmienia faktu, że są produktem anemicznym, wysoko przetworzonym i mają bardzo wysoki indeks glikemiczny. Czyli gluty.

Zdrowia dziewczynki, i dużo błonnika – tego z jabłek, rzodkiewki i truskawek!

ixon, xoxo


Wszystkie eksperymenty opisane na blogu zostały przetestowane na zwierzętach; Hashipoczwary biorące w nim udział znacznie ucierpiały. Autorka nie bierze odpowiedzialności za efekty uboczne stosowania zaleceń, w szczególności na stan Waszych Haszipoczwarek.

comfort food hashimoto BED

SZCZUPŁA DO LATA!

SZCZUPŁA DO LATA!

 

2 myśli nt. „Błonnik w odchudzaniu – wymiata śmieci, odchudza czy może…? Fakty i mity.

  1. magi

    hej,
    dobrze, że prowadzisz bloga o haszimoto
    skąd ten pomysł, że haszimoto nie lubi glutenu? pytałam endokrynologów wiele razy a oni mówią, że to moda i przeminie…
    czy serio czujesz się lepiej na tej diecie?
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      Hej 🙂 Ja również o to pytałam endokrynologów, o to i o mnóstwo innych rzeczy i zawsze słyszałam jedno – „proszę pani, to bzdury, proszę nic nie czytać, proszę żyć jak zwykle – i tak pani będzie jeść tabletki i żadna dieta niczego nie zmieni”.
      Ale cóż, życie życiem, teoria teorią – szczerze mówiąc, do dziś nie wiem – czy chodzi o gluten, czy o inne dodatki dodawane do produktów piekarniczych – ale fakt jest taki, że odstawienie pieczywa spowodowało, że jak ręką odjął minęły moje przeróżne problemy związane z hashimoto – puchnięcie, ból stawów, ospałość. Nie ukrywam, że coraz częściej myślę o tym, że jednak chodzi o chemiczne dodatki – spulchniacze, pestycydy używane w przemyśle zbożowym, a nie o sam gluten.
      Druga sprawa jest taka, że odstawienie produktów pszennych sprowokowało dodanie do mojej diety innych wartościowszych produktów – kasz, warzyw, roślin strączkowych. To też na pewno w wielkim stopniu pomogło. Co często podkreślam tu na blogu – staram się nie bazować na przeczytanych artykułach pseudomedycznych, tylko opisuję moje własne zmagania i doświadczenia – tym też się dzielę z innymi, ponieważ skoro mi pomogło, może też pomóc innym. Niestety od jakiegoś czasu nie mogę znależć czasu na pisanie haszimoto – mam nadzieję że będę mogła do tego wrócić, ale ciągle nie teraz, a wtedy będę mogła trochę naprostować kwestię moich wahań – czy chodzi o odstawienie glutenu, czy samego pieczywa.
      pozdrowienia :*

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *