Trening Tarczyca – czyli hashimoto sport i ćwiczenia

>ćwiczenia niedoczynność trening tarczyca i hashimoto<

Od zawsze nienawidziłam ćwiczeń. Na boczną kifozę piersiową Pani Doktor w szóstej klasie zarządziła basen, więc od czasu do czasu wskoczyłam do wielkiej wanny pełnej grzybów i drobnoustrojów. FUJ.

Tak było w okresie, gdy żyłam z ciągłą myślą „muszę wziąć się za siebie”, w czasie gdy miałam obsesję na punkcie chęci „zmiany swojego życia” i w czasie, gdy ważyłam 20 kg więcej niż dzisiaj. W nicnierobieniu wspierały mnie liczne gadające głowy – szczupłe laseczki gadające o tym jak obliczyć sobie dzienne zapotrzebowanie na sałatę.

Aż w końcu nadszedł dzień, gdy wyłączyłam gadające głowy, przestałam wierzyć, że nadejdzie „dzień, w którym wezmę się za siebie” i podjęłam jedną, mądrą decyzję….


  • „Jestem za gruba, żeby uprawiać jakikolwiek sport.”
  • ‚Nie moge iść na siłownię, dopóki jestem taka gruba. Będą się ze mnie śmiać. ” *
  • „Mam okres.”
  • „Będę miała okres za kilka dni.”
  • „A jak spotkam kogoś znajomego? Omajgad, pomyśli, że się odchudzam. Pomyśli, że nie akceptuję swojego ciała, że jestem zakompleksioną grubaską która ćwiczy żeby schudnąć – a jeśli nie uda mi się schudnąć, to w dodatku pomyśli, że jestem looserem i nieudacznikiem.”
  • „Nie mam się w co ubrać, wszystko jest za małe.”
  • „Nie mam hajsu na sportowe ciuchy, nie mam nawet butów i sportowego stanika.”
  • „Dzisiaj i tak zjadłam snikersa, pójdę biegać jutro.”
  • „Będzie mi wszystko skakało.”
  • „U mnie na wiosce nie ma basenu.”
  • „Nie mam gdzie biegać, jest tylko ruchliwa ulica i pola. Coś mnie rozjedzie.”
  • „Nie mam czasu, jestem zbyt zmęczona.”
  • „To nie dla mnie, ćwiczą tylko puste laski i koksy. Ale za to jestem mądra i czytam dużo książek.”
  • „Nie każdy musi być Miss Internaszjonal, no nie? Liczy się wnętrze.”
  • „Z tą pieprzoną tarczycą i tak nie przebiegnę maratonu. Jestem biedna i chora. Współczujcie mi.”
  • „Jeszcze gorzej, jak zrobię masę mięśniową to już w ogóle będę total grubasem.”
  • „Jak się ma Hashimoto to chyba nie powinno się trenować, no nie?”sport trening aktywnosc hashimoto niedoczynnosc

Każda myśl, która powstrzymuje Cię przed rozpoczęciem aktywności, jest bardzo, bardzo mądra i głęboka. Wymówki, które mnożysz w swojej głowie, są bardzo prawdziwe i czasem sama się dziwisz, skąd u Ciebie ta kreatywność. Wiesz coś o tym, prawda? Trening tarczyca to temat rzeka, bo waga rośnie, motywacja czołga się po dnie, a za tym wszystkim ciągnie się jeszcze śliska warstwa  przeciwciał anty-pm. 

Myślałam o rozpoczęciu ćwiczeń przez wiele lat. Faszerowałam się mózgojebiącymi laseczkami z jutuba, gadającymi o zdrowym stylu życia i sztucznych paznokciach, ale myśl, że miałabym którąś z nich spotkać na siłowni skutecznie mnie zniechęcała. Mogłabym też spotkać tam przystojnego chłopca, który zapewne przez kolejne kilka lat brylowałby w towarzystwie opowieścią o moich trzęsących się boczkach. „Ha-ha-ha, żałuj że nie widziałeś, taaaaakieee dupiszcze, a jak skakało!!!!”

Tkwiłam w tej intensywnej rozkminie przez dobrych kilka lat, Obmyślałam taktykę – to może najpierw trochę schudnę, a potem zacznę ćwiczyć? To może poczekam, aż mi się zacznie okres, na spokojnie? A trening tarczyca – czy to przypadkiem nie jest kiepski pomysł, ćwiczyć z chorą tarczycą?

Aż w końcu zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Problemem jest to, że sport nie idzie w parze z kreatywnym myśleniem. W ogóle, z myśleniem. I że skoro ćwiczenia są nudne i beznadziejne, to trzeba się ruszać inaczej – jeżdżąc na rowerze, na rolkach i skacząc.

Mówisz sobie – dzisiaj idę na siłownię, o 17tej. Nie zastanawiasz się, czy masz ochotę, czy w TV leci w tym czasie coś ciekawego, po prostu idziesz. A gdy już tam będziesz, nie będzie innego wyjścia – trzeba będzie trochę się poruszać. To jest mój sposób na regularny trening, i ten stan trwa już 3 lata. Od trzech lat nie myślę, nie roztrząsam, nie wsłuchuję się w siebie w kwestii regularnych ćwiczeń, po prostu robię to. Biegnę. Jadę. Skaczę Bo tak trzeba. Trzeba się ruszać, trzeba czuć się dobrze w swoim ciele i trzeba o siebie dbać. Ty z tym swoim Hashimoto szczególnie.

Ko­piuj mis­trzów, dopóki sam nie zos­ta­niesz mistrzem. Stefek Żeromski

ćwiczenia trening sport aktywność hashimoto tarczycy

ćwiczenia trening sport aktywność hashimoto tarczycy

Jedna mądra decyzja – przestaję myśleć. Idę na siłownię. Idę skakać na skakance. Idę biegać. Nie myślę. Idę robić sport. Wrócę za godzinę.

ixon, xoxo


Wszystkie eksperymenty opisane na blogu zostały przetestowane na zwierzętach; Hashipoczwary biorące w nim udział znacznie ucierpiały. Autorka nie bierze odpowiedzialności za efekty uboczne stosowania zaleceń, w szczególności na stan Waszych Haszipoczwarek.

twitter haszimoto hashimoto pinterest hashimoto haszimoto facebook haszimoto

INNE SOCZYSTE ARTYKUŁY

sport tarczyca hashimotomuesli owsianka dieta

 

8 myśli nt. „Trening Tarczyca – czyli hashimoto sport i ćwiczenia

  1. BoNooBoo

    Doszłam do podobnych wniosków. Podstawa to wyłączyć myślenie! Nie zastanawiać się jak będzie dzisiaj z aktywnością, jedzeniem, co uda się osiągnąć a czego nie. Człowiek idzie na siłownię, aerobik czy spacer i ćwiczy, rusza się, chodzi, biega nie analizując, nie kalkulując czy ma ochotę czy nie. To trochę jak z myciem zębów – trzeba i już. A potem już odruchowo, z przyzwyczajenia. Trochę to trudne. Ale jak już się wejdzie w ten „bezmyślny” trening to jest coraz lepiej i coraz przyjemniej.

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      BoNooBoo, wiesz jeszcze tak sobie myślę – są sporty, które autentycznie uwielbiam i nie traktuję ich jak mycia zębów, ale to są głównie aktywności na świeżym powietrzu, rekreacyjne – rower, rolki, pływanie (najlepiej z rybkami, w ciepłym morzu haha :)). Szkoda, że zimą tak trudno o takie aktywności, a większość ćwiczeń tak jak mówisz trzeba robić na zasadzie mycia zębów.
      A Ty jakie sporty uprawiasz, szukam sobie czegoś nowego, świeżego na jesień i pustka w głowie 😛

      Odpowiedz
      1. BooNoBooo

        Teraz matkuje dwóm małym urwisom (15 i 3 miesiące), dlatego moja sportowa aktywność ogranicza się do pogoni za roczniakiem, spacerów z wózkiem i sprzątania mieszkania. Po dwóch ciążach i problemach z kręgosłupem trochę się rozleniwiłam niestety… Moim ulubionym sportem jest (teraz to raczej było :-/) tae-bo zwane też inaczej aeroboxing. Te wykopy, boxy – , eh… to była energia! – dawało mi to super przyjemność. Polecam każdemu kto lubi aerobik, ale bez figur jak w balecie :-). Gdyby nie moje plecy – spróbowałabym też pool dens – super sprawa- choć mnie bardziej interesowałyby kocie ruchy z przewagą gimnastyki, nie na odwrót 🙂 – ale Ty możesz spróbować i zdać potem relację (oglądałam na youtube mistrzynie Polski w p-d, jestem pełna podziwu!). Pozdrawiam i życzę realizacji wszystkich postanowień!

        Odpowiedz
  2. iga Autor wpisu

    Ooo, taki naturalny trening przy małych trenerach podejrzewam że daje niezły wycisk 😀 Nigdy nie interesowałam się sportami związanymi z walką, a w sumie to chyba pasowałoby do mojego nastroju w ostatnim czasie 🙂 Pole dance też robi mega wrażenie, obejrzałam sobie kilka filmików na yt i WOOOOOW dupę urywa faktycznie!!! Haha, ale jaaaa, jaaaaa??? taka cnotka niewydymka??? oh noł 😀 😀 Buziaki ściskam mocno!!!!

    Odpowiedz
  3. Ewelina

    Uwielbiam Cię Kobieto !!! Piszesz z taką łatwością i tak prawdziwie. Normalnie kropka w kropkę moje wymówki – uśmiałam się 🙂 .Walczę z haszimośkiem już jakiś czas, lecz z marnym skutkiem. Teraz wiem już dlaczego. Robię reset i wgrywam Twój punkt widzenia. Blog super !! Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    1. iga Autor wpisu

      🙂 Cieszę się że mogłam pomóc 🙂 Mam nadzieję ze wkrótce znajdę czas żeby znów trochę popisać, takie słowa jak Twoje motywują 🙂 Trzymaj się cieplutko, pozdrowienia <3

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *